FANDOM


Autorstwa Chinrna
Era-imp
Era-ćómverse-dark

UWAGA - Ten artykuł nie jest skończony, zostanie dokończony kiedy autorowi wróci wena do pisania tego Fanonverse. Do dodania: Rozwinięcie.

Druga Bitwa o Selonię - potyczka pomiędzy Galaktycznym Imperium oraz Rebeliantami która to odbyła się cztery lata po Bitwie o Yavin, parę miesięcy przed Bitwą o Endor, druga w historii Imperium bitwa odbyta na Selonii, a zarazem i druga w której sprzymierzyli się z tubylcami przeciwko Rebelii, ale też i pierwsza w której współpracowali - a właściwie pierwszy raz zetknęli się z - wyznawcami Ondai znanymi jako Kardynałowie.

Historia

Preludium

Parę miesięcy przed Bitwą o Yavin na planetę wtargnęły siły Rebeliantów, planując użyć jej jako kryjówki. Wkrótce później na planetę zaczęło przybywać ich jeszcze więcej. Na pomoc Selonianom przyszło Imperium, które zmasowanym atakiem odparło siły Rebelii. Wydarzenie to stało się znane jako Pierwsza Bitwa o Selonię. Zbiegli Rebelianci, weterani Pierwszej Bitwy nie kryli swojej zawiści, zaszywając się na planecie Hoth z dala od innej bazy Rebelii - Echo Base, liżąc rany i zbierając powoli siły aby uderzyć ponownie.

O ataku na Selonię dowiedzieli się Kardynałowie na stacji ESR-E-22312 którzy to zdecydowali się na wszelki wypadek rozpocząć wytwarzanie statków Loat. Przez cztery lata Rebelianci szykowali się zgodnie z ich przypuszczeniami do ataku, zbierając coraz to więcej sił.

Kardynałowie wysłali anonimową informację do kilku Imperialnych dowódców na temat tego iż Rebelia może znowu wystawić łeb i przejąć Selonię, uderzając ze zdwojoną siłą. Informacja ta dotarła do kapitan Manutry. Ta uznała że sytuacja faktycznie może być poważna, powiadamiając Moffa który dowodził Pierwszą Bitwą o Selonię o przepowiedni. Ten uznał iż jest to stwierdzenie na wyrost, ale rozkazał swoim jednostkom być w gotowości.

Pierwsza faza

W końcu minęły cztery lata, Kardynałowie trwali w oczekiwaniu, gotowi wyruszyć do boju, podobnie jak i podkomendni Manutry. Atak Rebelii przyszedł z zaskoczenia - statki wyleciały z hiperprzestrzeni bardzo blisko planety, zanim Selonianie zdołali cokolwiek zrobić, do atmosfery dosłownie wsypały się myśliwce i bombowce, niszcząc kilka lotnisk Statków Stożkowych. Tubylcy wystraszeni czym prędzej ewakuowali się do tuneli, co też wykorzystali Rebelianci przejmując jedno z naziemnych miast i przekształcając je w swoją bazę.

Seloniańskie królowe rojów wysłały sygnał SOS do najbliższej jednostki Imperium. Przechwycili go również Kardynałowie. Manutra, kilku innych kapitanów oraz wojska Moffa-weterana i wszystkie grupy ruszyły do walki. Podróż aż na Selonię trwała z użyciem hipernapędów kilka godzin, na miejscu powiadomiono dodatkowo lokalne posterunki Imperium o odbiciu oblężonej planety. Tymczasem na powierzchni Selonii Rebelianci zaczęli mobilizować cywili do walki. Ustawiano ich w kolejkach, rozdawano blastery i wpuszczano do transporterów. Sami tubylcy sekretnie zaczęli tworzyć podziemne grupy ataku - Rebelianci bowiem skupili się jedynie na jednej wyspie, zamiast kolonizować kilka, admirałowie będący głowami operacji bowiem naiwnie wierzyli iż zdobycie jednej wyspy wystarczy aby reszta się skapitulowała.

Na widok pierwszych sił Imperium, których to tak dużej ilości się nie spodziewali, podniesiono alarm. Zanim z atmosfery zdążyły wystrzelić jednak pierwsze myśliwce, na planetę wdarły się już dwa główne Niszczyciele aby opuścić na sąsiadującą wyspę platformy z wojskami lądowymi. Kosztowało to załogę jednego z nich życie - Rebelianci wystrzelili z kilku turbolaserów umieszczonych w mieście parokrotnie w generatory osłon, później też w wrażliwe punkty statku który to zaczął upadać, a następnie przełamał się na pół o górę i opadł na płyciznę oceanu dookoła archipelagu. Ocalała załoga zdecydowała się dobrać do broni i walczyć, przejmując po cichu mniejszą placówkę Rebeliantów na brzegu.
Gettyimages-845340462

Druga faza

Na orbicie planety rozpętało się piekło - myśliwce Imperium starły się momentalnie z tymi Rebelii. Z sekretnych lotnisk podziemnych do ataku ruszyła też Seloniańska flota, a z ciemności przestrzeni wysunęły się Loaty Kardynałów. Kapitan Manutra objęła dowodzenie nad Niszczycielem, rozkazując skoncentrować ogień swoich podkomendnych na statkach MC-80. Po kilku godzinach walki obie strony poniosły równe straty, przez większe okręty Rebelii zniszczone zostały dwa Niszczyciele, a także i Interdictor. W tym momencie na pole bitwy wtoczone zostały też prototypowe TIE Experimental z pobliskiego magazynu Imperialnego. Rebelianci nie spodziewając się tak nietypowych oponentów zaczęli wycofywać się bliżej atmosfery, co było też ich błędem. Jeden z oficerów Niszczycieli Imperium który został trafiony zdecydował się poświęcić i dosłownie staranował jeden z okrętów MC-80, powodując że atmosfera Selonii zaczęła do siebie wsysać obydwa statki, które po pewnym czasie opadły i zatonęły w głębinach oceanu.

Nacieranie

Imperium zaczęło zyskiwać coraz większą przewagę w przestrzeni nad Selonią - TIE z łatwością wyeliminowały większość myśliwców, które to zaczęły się wycofywać. Korwetty i fregaty Nebulon-B zaczęły bezlitośnie strzelać do Niszczycieli, jednak kiedy jedna z nich podzieliła los nieszczęsnego MC-80 zepchnięta do atmosfery przez spory, latający w próżni kawałek uprzednio zniszczonego okrętu, fregaty bez zapowiedzenia momentalnie dokonały skoku w hiperprzestrzeń i zniknęły, pozostawiając resztę floty samym sobie bez dowódców. Jak można się domyślać, zaowocowało to znacznym osłabieniem morale i współczynnika przetrwalności reszty.
TIE-M1 XWA

TIE Experimental M1 znany także jako TIE Bizzaro pojawił się w walce w liczbie jednego lub dwóch.

Walka na lądzie

Na lądzie tymczasem na wyspach Selonii odgrywało się jeszcze gorsze widowisko - obie armie ścierały się w gęstych lasach, na wybrzeżach a nawet w tunelach. Co gorsza, a czego nie przewidziało ani Imperium, ani Rebelianci na planecie zaczęło zbierać się na sztorm. Chmury burzowe zebrały się na niebie, wiatr zaczął dmuchać, deszcz lał się z nieba. Siła żywa i czołgi obu stron strzelały na oślep, po paru godzinach wojska brodziły w mule, a wiatr stał się tak silny że kilkukrotnie wyrywał drzewa z korzeniami, przewracał repulsorowe czołgi, a nawet lekko przechylał te gąsienicowe. Spowodowało to że żołnierze obu stron wycofali się chwilowo do tuneli i wydawało się że bitwa się skończyła, ale wręcz przeciwnie - toczyła się teraz pod powierzchnią. Do Seloniańskich podziemnych labiryntów wtoczyły się czołgi obu stron, choć sama forma bitwy zmieniła się w klaustrofobicznych tunelach. Tymczasem do atmosfery wleciały resztki obu flot, które musiały walczyć teraz nie tylko z sobą, ale i z siłami natury które miotały statkami na prawo i lewo.

Wcielonych siłą do walki ocalałych cywili szybko odnaleźli Selonianie, do których to się przyłączyli. Bitwa najszybciej zakończyła się pod ziemią gdzie to nieliczne oddziały Rebeliantów zostały szybko zdziesiątkowane przez Selonian, nie będąc w stanie poruszać się w ciemnych, ciasnych korytarzach stworzeń które korzystając znajomość tuneli pozbyły się Rebeliantów, a następnie zdetonowały ładunki pod ich bazą, powodując utratę łączności z większością statków. Łącznie żeby zlikwidować jedyny wysłany pod ziemię garnizon Rebeliantów potrzeba było dziesięciu Selonian uzbrojonych w broń obuchową i małe blastery, wielu oponentów zaprowadzono w ślepe uliczki a następnie schwytano jako jeńców wojennych.

Kolejne kilkanaście minut resztki flot wybijały się, aż w końcu zdawało się że wszyscy Rebelianci zostali zlikwidowani, a Kardynałowie i ich pojazdy zniknęli w ogólnym chaosie. Ponownie nastąpiła ceremonia, gdzie to Moff ucałował rękę królowej, wyprawiono ucztę na cześć bohaterów, a kapitan Manutrze i innym oficerom nadano honorowy tytuł Toraondai, nadawany osobom które przysłużyły się dla Selonii i jej pomogły.

Skutki

Bitwa miała wielki wpływ na postrzeganie Imperium przez Kardynałów, wyznawców Ondai oraz Selonian. Na Coruscant pojawiły się nieoficjalne, pro-Imperialne ulotki wychwalające odwagę armii w walce. Do HoloNetu przebiegło szybko sławne zdjęcie małego Selonianina przytulającego się do nogi Imperialnego pilota, użyte wkrótce w propagandzie jako kontrargument dla przeciwników Imperium jakoby to było nienawistne wobec nie-ludzi. Konsekwencje dla samej Selonii były znikome, rząd Nowej Republiki po powstaniu w następnych latach zdecydował się zatuszować działania Rebeliantów prowadzące do bitwy uznając je za plamę na swoim honorze, którą to Resztki Imperium wypominały im od tamtej pory często.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.